Zastanawiam się nad ideą awansu społecznego. Przecież prawdziwie kreatywna jednostka skupia się na własnych celach, nie potrzebując potwierdzenia, bądź co bądź z zewnątrz. Każda, bardziej bystra osoba wie, że ocena zależy od perspektywy i nie istnieje coś takiego jak perspektywa zbiorowa, to jest zawsze perspektywa jednostki. Mając tego świadomość wiadomo, że tylko osoba o skrajnie niskim poczuciu własnej wartości będzie sugerować się perspektywą innej jednostki, zwłaszcza w tematach dotyczących jej życia. Trzeba też pamiętać, że osoby spełnione i twórcze rzadko kiedy zajmują się ocenianiem innych, nie czują takiej potrzeby i preferują kontakty polegające polegające na inspirowaniu siebie nawzajem - co samo w sobie też jest twórczym procesem.
No chyba, że chodzi tu o manipulację typu krytyka naturalnych pasji, czy talentów i potem próba 'naprawienia' tejże jednostki z zewnątrz. Kiedy zaczęłam odnosić sukcesy taką propozycję miała dla mnie moja (była już) koleżanka. Potrzebujesz awansować kiedy uwierzysz, że coś jest z tobą nie tak.